wtorek, 30 grudnia 2014

Chapter 1

- Zgadnij , kto to?
   Penelope kładzie zimne , zmarznięte dłonie na moich policzkach. Mimo , że mam zasłonięte oczy , wiem , że za chwilę zobaczę ufarbowane na rudo włosy , jeansowy mundurek ( zgodny z zasadami ubierania się obowiązującymi w naszej szkole ) oraz jej oczy , które wydają się czarne , ale tylko dzięki soczewkom kontaktowym.
-Pośpiesz się ! Zgaduj szybciej , bo zaraz dzwonek ! - mówi Penelope
-Britney Spears ?- mówię dla żartu
-Blee , spróbuj jeszcze raz ! - mówi dziewczyna
-Penelope , przecież wiem , że to ty ! - mówię
 Dziewczyna widząc , że słucham muzyki , próbuje zabrać mi słuchawki i pyta :
-Czego słuchasz ?
 Podaje jej jedną słuchawkę , patrząc jak oczy wychodzą jej na wierzch.
-Co to ? I kto to w ogóle jest ? - pyta żartobliwie
-Arctic Monkeys , geniuszu ! - odpowiadam szorstkim głosem.
-To jest jakiś cud , że w ogóle mnie słyszałaś - Penelope uśmiecha się
W tej chwili dzwoni dzwonek . Tylko wzruszam ramionami. Żegnamy się , obiecując sobie spotkanie w przerwie na lunch i przez korytarz ruszam w stronę klasy. Wchodzę do sali i idę na swoje miejsce z tyłu klasy , omijając plecak ,który Lauren Miller umyślnie postawiła mi na drodze i ignorując jej obelgi ,siadam na swoim miejscu , wyjmuję książki , zeszyt i piórnik. Wkładam słuchawki do uszu i stawiając plecak na pustym miejscu obok , czekam , aż pojawi się pani Smith. Zamykam oczy i grzebię w kieszeni by zmienić piosenkę , na coś spokojniejszego. Nie zawsze nazywano mnie dziwadłem. Kiedyś byłam normalną dziewczyną . Taką , która chodzi na szkolne dyskoteki , kocha się w przeróżnych piosenkarzach i uwielbia swoje brązowe włosy tak bardzo , że nigdy nie przyszłoby jej do głowy związywać je w kucyk. Miałam mamę , tatę , siostrę o imieniu Ally i psa o imieniu Mickey , imię psa wzięło się stąd , że w dzieciństwie lubiłam Myszkę Mickey. Mieszkałam w ładnym domu w przytulnej okolicy. Byłam lubiana w szkole i szczęśliwa. Nie mogłam doczekać się kolejnego roku szkolnego , bo dostałam się do drużyny siatkarek. Czułam się spełniona i tylko koniec świata mógł mi przeszkodzić w jego zdobywaniu. I choć to ostatnie brzmi banalnie , okazało się ironiczną prawdą. Tyle , że znam to wszystko ze słyszenia , bo od czasu wypadku jedyne , co pamiętam to umieranie . Doświadczyłam czegoś , co lekarze nazywają "Przeżyciem z pogranicza śmierci". Tyle , że to idiotyczna nazwa. Po prostu w jednej chwili siedziałyśmy sobie z moją młodszą siostrą na tylnym siedzeniu grając w łapki , aż to nagle wystrzeliły poduszki , z samochodu został wrak. Osłupiona patrzyłam na pogiętą stal , potłuczone szkło , zgniecione drzwi i zastanawiałam się co poszło nie tak. A potem usłyszałam jakiś głos :
-Marianne ? Tak masz na imię ? Otwórz oczy
Wtedy powróciłam do świata żywych . Tam , gdzie czułam tylko ból , żal i piekącą ranę na czole. Spojrzałam na pochylającego się nade mną mężczyznę i wyszeptałam:
-Tak , jestem Marianne.
A potem znów zemdlałam...
Następny rozdział ukaże się jutro :)   

2 komentarze:

  1. Zaintrygowaly mnie wspomnienia Marianne , o malo sie nie poryczalam .

    OdpowiedzUsuń