sobota, 14 lutego 2015

Chapter 5

                                                                      ***

Kiedy siadam przy stoliku w kafeterii , Penelope i Connor już jedzą lunch. Niestety , obok nich usadowił się także Bradley  , więc od razu mam ochotę uciec w przeciwnym kierunku.
-Możesz się do nas dosiąść , ale musisz obiecać , że nie będziesz gapić się na nowego - śmieje się Con. - Bardzo niegrzecznie jest tak się gapić. Nikt nigdy ci tego nie powiedział ? 
Wzdycham nonszalancko i siadam na ławce obok Connor'a ,  bardzo zdeterminowana , by pokazać , jak bardzo jest mi obojętna obecność Bradley'a.
-Wychowałam się w dżungli , musisz mnie zrozumieć. - Wzruszam ramionami i zajmuję się rozpakowywaniem kanapek.
-A mnie wychowali drag queen i pisarka romansów - oznajmia Con , sięgając ręką , by ukraść cukierek z czubka przedhalloweenowej babeczki Penelope.
-Przykro mi , kochany , ale to nie ciebie , tylko Chandlera z przyjaciół - śmieje się Penelope. - Za to mnie wychował sabat czarownic. Byłam piękną księżniczką wampirzycą , kochaną , czczoną i podziwianą  przez wszystkich. Mieszkałam w przepięknym , gotyckim zamku i nie mam pojęcia , jak to się stało , że wylądowałam w tym paskudnym budynku z bandą palantów. A ty gdzie się wychowałeś ? - kiwa głową na Bradley'a. Bradley popija sok jabłkowy i patrzy na nas odpowiadając:
-W Birmingham.- mówi chłopak , a nasza trójka tylko przytakuje głowami. Czuję na sobie spojrzenia Bradley'a - ciepłe , intensywne , zapraszające do rozmowy - i robię się tak zestresowana , że pocą mi się dłonie , a butelka wypada z rąk. Tak szybko , że nie udaje mi się jej złapać , tylko czekam , aż płyn rozleje się po stole. Jednak zanim tak się staje , Bradley chwyta butelkę i podaje mi ją , Siedzę nieruchomo jak słup soli , unikając jego oczu.  
                                              
                                                               ***
                                                                                                                            
                                                                                                                      
Connor wypytuje Bradley'a o Birmingham , a Penelope przysuwa się tak blisko niego , że właśnie siada mu na kolanach. Biorę głęboki oddech , kończę lunch i staram się uwierzyć , że to wszystko mi się przewidziało.Kiedy nareszcie słychać dzwonek , zbieramy nasze rzeczy i wracamy do klasy. Od razu , gdy tylko Bradley się nieco oddala , pytam przyjaciół:
-Jak to się stało , że usiadł z wami ? Aż krzywię się na dźwięk własnego zirytowanego , oskarżycielskiego tonu.
-Chciał sobie usiąść w cieniu , więc zaproponowaliśmy mu wolne miejsce.  Con wzrusza ramionami , wrzuca butelkę do kosza na plastikowe odpady i pierwszy rusza w stronę klasy.
-Nic zamierzonego , nie knuliśmy tylko po to , żeby cię zawstydzić. - mówi Con
-Ale mogłeś sobie darować ten komentarz o gapieniu się - zauważam , choć wiem , że to śmieszne i że robię się przewrażliwiona. Wolałabym nie mówić , co naprawdę myślę i nie denerwować przyjaciół dość oczywistym , ale niezbyt miłym pytaniem "Czemu taki facet ja Bradley trzyma się z nami? " Mówię poważnie. Mógł przecież wybierać spośród najfajniejszych dzieciaków w szkole , dołączyć do każdej paczki , czemu więc , na miłość boską , wolał siedzieć z nami. - trójką największych sierot ? 
-Uspokój się , przecież uznał to za dobry żart. - Con wcale się nie przejmuje. - Zresztą dzisiaj wieczorem wpadnie do ciebie , tak koło ósmej.
-Słucham? - Wpatruję się w niego i czekam na odpowiedź.
-Najwyraźniej Brad nie znosi piłki nożnej tak samo jak my , o czym przypadkiem dowiedzieliśmy się z krótkiego wywiadu przeprowadzonego przez pannę Penelope na chwilę przed twoim przyjściem. - Penelope uśmiecha się i dyga , a pokryte siatkowymi rajstopami kolana rozchodzą się na boki. - A skoro jest tu nowy i nie zna nikogo innego , pomyśleliśmy , że go przygarniemy i uniemożliwimy zawieranie nowych przyjaźni.
-Ale... - milknę ,nie wiedząc jak to ująć. Wiem tylko , że nie chcę , by Bradley do mnie przychodził , ani dziś wieczorem , ani nigdy.
-Wpadnę do was po ósmej - kontynuuje Penelope. - Moje spotkanie kończy się około siódmej , więc akurat zdążę pojechać do domu i się przebrać. I tak przy okazji rezerwuje sobie miejsce w jacuzzi koło Bradley'a ! Penelope nonszalancko macha ręką i wyprzedza nas w drodze do klasy. Odwracam się do Connora i pytam :
-Kto się dzisiaj spotyka ? Otwiera mi drzwi z szerokim uśmiechem.
-Nałogowe żarłoki.                                                                                                                                    
                                                                 ***

Penelope jest uzależniona od grupy wsparcia. Od kiedy ją poznałam - czyli od niedawna - zaliczyła już spotkania dwunastu kroków dla alkoholików , narkomanów , dłużników , hazardzistów , maniaków internetu , palaczy , seksoholików i osobników agresywnych. Ale z tego , co wiem , do obżartuchów wybiera się dziś po raz pierwszy. No i trudno uwierzyć , że przy jej wzroście modelki i ciele baleriny ktoś uzna , że jest ona nałogowym żarłokiem , co to , to nie. Oczywiście , nie jest też alkoholiczką , hazardzistką ani żadną z powyższych. Po prostu zajęci sobą rodzice Penelope zupełnie ją ignorują , dlatego szuka miłości i aprobaty wszędzie , gdzie pojawia się na nie jakakolwiek szansa. Na przykład cała ta sprawa z Gotami. Penelope niespecjalnie interesuje się ich subkulturą , co jest dość oczywiste , bo wciąż myli nazwy zespołów , a plakat Joy Division powiesiła w swoim pokoju n a jasnoróżowych ścianach. Penelope niedawno zauważyła , że najłatwiejszy sposób , aby wyróżnić się z tłumu słodkich blondynek idiotek , to zacząć ubierać się jak Księżniczka Ciemności. Tyle , że to niekoniecznie działa tak , jak się spodziewała. Pierwszy raz, kiedy mama Penelope zobaczyła ją ubraną w gocki strój , tylko westchnęła , chwyciła klucze do auta i pojechała na pilates. A ojciec był w domu tal krótko , że nawet nie zdążył się dobrze przyjrzeć. Młodszy brat Penelope , Austin na początku się przestraszył , ale potem szybko przyzwyczaił się.  A ponieważ większość uczniów w naszej szkole była świadkiem najróżniejszych dziwnych zachowań już w poprzednim roku , gdy towarzyszyły im kamery MTV , nikt nie zwrócił specjalnej uwagi na przebraną Penelope . Ja jednak wiem , że pod tymi wszystkimi czaszkami , kolcami i czarnym makijażem kryje się dziewczyna , która chce tylko , aby ją dostrzegano, pokochano , wysłuchano jej i zwrócono na nią uwagę - a jej poprzednie wcielenia tego nie spowodowały. W swoim poprzednim życiu nie zadawałam się z dzieciakami takimi jak Penelope czy Connor , z dziwakami , kujonami i wytykani przez innych palcami. Należałam do grupy tych popularnych , w której wszyscy byli ładni , wysportowani , utalentowani , inteligentni , bogaci. Chodziłam na szkolne dyskoteki , miałam najlepszą przyjaciółkę Rachel , a nawet chłopaka. I choć nigdy nie byłam wredna dla tych , którzy do naszej paczki nie należeli , bynajmniej nie miałam zamiaru się z nimi kolegować. To po prostu były dzieciaki , z którymi nie miałam nic wspólnego , więc zachowywałam się , jakby stały się niewidzialne. Ale teraz ja także należę do "niewidzialnych".
 ________________________________________________________________________

Dobra skończyłam , nareszcie uhh.. Ja osobiście nie jestem w sumie zadowolona z tego rozdziału  , a jak wam się podoba?
Macie jakieś propozycje , które można wprowadzić do opowiadania ? Jeśli tak piszcie komentarze :)))
10 komentarzy - 6 rozdział 

12 komentarzy:

  1. Niesamowite ! Dziewczyno ty jesteś urodzoną pisarką , serio zajebiste rozdział tak jak inne , tylko trochę za krótkie jak dla mnie , ale to taki mały szczegół :)
    Next!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie mega , nie mogę się doczekać kiedy Marianne i Bradley będą razem :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. No co mogę więcej powiedzieć , rozdział super choć w sumie ja tez nie moge się doczekac kiedy będą razem. ;) A mam takie male pytanko? Kiedy wprowadzisz do opowiadania resztę Vampsów ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuję ;) W sumie to nie wiem kiedy wprowadzę resztę vampsów , ale wydaję mi się , że już niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Next! Next! Next! Next! Next! Next!

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem ta cała Penelope jest dla mnie dziwna. Marianne powoli zakochuje sie w Bradley'u , a on w niej przynajmniej ja to tak odbieram.

    OdpowiedzUsuń
  7. Neeeeeeext <3 Dużo weny ci życzę, bo twoje opowiadania naprawdę mi się podobają :

    OdpowiedzUsuń
  8. 10 komentarzy jest już jest ! Neext :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam do mnie <3
    http://the-vamps-fanfiction-w-jednosci-sila.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń