-Marianne , hallo! Już możesz się obudzić. Proszę. - Penelope odwraca się do Bradley'a i śmieje się nerwowo. -Przepraszam za koleżankę , ona czasami tak ma.-mówi
Oczywiście wiem , że muszę przestać. Natychmiast muszę przestać. Ale oczy Bradley'a wciąż się we mnie wpatrują , a ich kolor robi się coraz głębszy , w miarę jak usta układają się w uśmiech. Tyle , że to nie jego boskie ciało tak mnie zahipnotyzowało , tylko jego piękne , wciągające oczy.
-Marianne , prawda ? - odzywa się Bradley , a jego twarz rozświetla się uśmiechem , odsłaniając idealnie białe i równe zęby. Stoję jak słup soli , próbując oderwać się od jego wzroku , a Penelope znów zaczyna znacząco chrząkać. Przypominając sobie , jak bardzo nie lubi , gdy się ją ignoruję , w skazuję ich sobie nawzajem dłonią i odzywam się:
-Rany , przepraszam ! Penelope to jest Bradley , Bradley to jest Penelope- gestykuluję , ale nie przymykam oczu nawet na chwilę. Bradley zerka na Penelope , kiwa głową i znów zwraca się do mnie.
-Mogę cię o coś poprosić ? - uśmiecha się - Pożyczysz mi swój egzemplarz Wichrowym Wzgórz ?
Sięgam do plecaka , wyciągam poniszczoną książkę i trzymając końcami palców , podaję Bradley'owi .Dopiero kiedy Bradley wrzuca lekturę na siedzenie , zakłada okulary i mówi : "Dzięki, do jutra" - zdaję sobie sprawę , że oprócz delikatnego dreszczu ekscytacji nic się nie stało. Zanim mam okazję się pożegnać on wyjeżdża z parkingu i znika.
-Bardzo cię przepraszam - wtrąca się Penelope kręcąc głową i siadając obok mnie w aucie -Ale kiedy mówiłam o gęsiej skórce i zawrotach głowy , nie chciałam wcale żeby ci się to przytrafiło. Marianne , co się w ogóle stało między wami ? Bo nagle zrobiło się strasznie dziwacznie , jakbyś na miejscu postradała zmysły i postanowiła od dziś prześladować biednego Bradley'a . Kurczę myślałam , że trzeba będzie biec po defibrylator.
Penelope nie przestaje gadać , paple przez całą drogę do domu. Nareszcie dojeżdżam do domu Penelope , ona żegnając się ze mną wysiada z samochodu , odjeżdżam z podjazdu przyjaciółki i jadę po ciężkim dniu do domu. Kiedy jestem pod swoim domem wysiadam biorąc plecak z siedzenia i udaję się do środka. Wchodzę do domu , wyjmuję z lodówki butelkę wody i od razu idę na górę , do swojego pokoju - nie muszę sprawdzać i tak wiem , że Sabine jest jeszcze w pracy. Sabine zawsze jest w pracy , co oznacza , że przez większość czasu mam ten wielki dom tylko dla siebie , mimo że i tak wolę siedzieć w sypialni. Szkoda mi Sabine. Głupio mi , że życie , na które tak ciężko pracowała , zmieniło się w jednej chwili , kiedy zwaliłam się jej na głowę . Ale jako , że mama była jedynaczką , a moi dziadkowie umarli , zanim skończyłam 2 lata , Sabine nie miała właściwie wyjścia. Mogłam albo zamieszkać z nią - jedyną siostrą taty , na dodatek bliźniaczką - albo znaleźć się w rodzinie zastępczej i zostać tam do pełnoletności. I choć Sabine nic nie wie o wychowaniu dzieci , to jeszcze zanim wyszłam ze szpitala , zdążyła sprzedać swój luksusowy penthouse , kupić ten wielki dom i wynająć jednego z najlepszych dekoratorów wnętrz w hrabstwie , by urządził w nim pokój dla mnie. Rzecz jasna stoją tu normalne meble , takie jak łóżko , toaletka czy biurko , ale mam też plazmowy telewizor , wielgachną garderobę , łazienkę z jacuzzi i kabinę prysznicową , balkon z widokiem na ocean oraz własną bawialnie czy raczej pokój gier , w którym jest drugi plazmowy telewizor , barek , mikrofalówka , mini lodówka , zmywarka , wieża , sofy , stoliki , pufy do siedzenia - po prostu wszystko.
Dziwne - kiedyś oddałabym wszystko , by mieć właśnie taki pokój. A teraz oddałabym wszytko , by wrócić do "kiedyś". Wydaje mi się , że Sabine spędza tak wiele czasu z innymi prawnikami i biznesmenami , których reprezentuje jej firma , że naprawdę uwierzyła , iż wszystkie te rzeczy są koniecznością. Za to ja nigdy nie byłam pewna , czy ciotka nie ma dzieci , ponieważ cały czas pracuje i nie ma na nie czasu , czy po prostu nie spotkała jeszcze właściwego faceta , czy może nigdy nie chciała być matką...Albo wszystkie te przyczyny po trochu. Myślenie o tych wszystkich rzeczach zajęło mi dużo czasu , bo gdy spojrzałam na zegarek była już godzina 22. Więc postanowiłam się umyć , gdy wykonałam wszystkie czynności toaletowe ,poszłam położyć się na łóżko i od razu usnęłam.
Jestem zawiedziona tym ,że jest tak mało komentarzy , a tyle wyświetleń na blogu , tyle osób czyta tego bloga ale nikt go nie komentuje , więc jestem zmuszona zrobić to :
Super opowiadanie. Myślę ,że podobnie do Marianne zareagowałabym na widok Bradleya. Czekam na kolejne rozdziały :)
OdpowiedzUsuńWciągające te rozdziały ,czekam na nexta :)
OdpowiedzUsuńnext,next next next next ja chcem next + rozdział super
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuje , miło słucha się takie dobre słowa. :)
OdpowiedzUsuńczekam na nexta !
OdpowiedzUsuńNext !
OdpowiedzUsuńKocham i czekam na next <3 ;*
OdpowiedzUsuń